Wycieczka do zoo okazała się pełna wrażeń, odkryć i… jedzenia. Każda grupa wiekowa zwróciła uwagę na coś innego, dzięki czemu nasza relacja z wyprawy jest wyjątkowo barwna.
3‑latki
Najmłodszym najbardziej spodobały się słonie i żyrafy – „bo są większe i można je łatwo zobaczyć”.
Dzielnie maszerowały, mimo „krótkich nóżek”, a przerwy na smakołyki były dla nich równie ważne jak zwierzęta. Największe emocje wzbudził lew, który „ryczał na nasz widok”.
4‑latki
Czterolatki zgodnie stwierdziły, że w ptaszarni było „większe zamieszanie niż w naszej sali”.
Wydra bawiła się z nimi „w chowanego”, a sępy „sępiły za naszymi ciastkami, chociaż miały swoje jedzenie”.
Dzieci z dumą podkreśliły, że „zwiedziły wszystkie toalety”.
5‑latki
Starszaki usłyszały wiele pochwał za wzorowe zachowanie.
Kapibary je ignorowały, wilk grzywiasty „łaskawie się pokazał”, a leniwiec – ku ich zdziwieniu – „zasuwał z jednej klatki do drugiej”.
Strusie się kłóciły, paw nakrzyczał, a przerwy na jedzenie były tak częste, że dzieci „znają już lokalizację wszystkich toalet”.
Największym hitem okazały się mangustoliski afrykańskie.
6‑latki
Najstarsze dzieci podsumowały wycieczkę krótko i konkretnie:
„Najbardziej podobało nam się, że było dużo postojów i dużo jedliśmy i jedliśmy”.
Wniosek: Na każdej wycieczce jedzonko to podstawa!